Co roku o tej porze dostaję to samo pytanie: „Panie Darku, jakie olejki zabrać na urlop, żeby nie taszczyć całej półki?". Odpowiadam zawsze tak samo — pięć olejków wystarczy, żeby poradzić sobie z większością tego, co wakacje potrafią nam niespodziewanie zafundować.
Bo urlop to przygoda. A przygoda - jak pisze Valerie Worwood w swojej książce o olejkach — z definicji oznacza, że zostawiamy w domu wszystkie nasze siatki bezpieczeństwa: apteka za rogiem, zaufany lekarz, domowa szafka z lekami. To, co się nam przydarzy, będzie nieoczekiwane. I właśnie dlatego warto być przygotowanym.
Oto moja piątka na urlop.
Lawenda (Lavandula angustifolia) — najbardziej wszechstronny olejek wakacyjny. Łagodzi oparzenia słoneczne, koi ukąszenia komarów, wycisza po długim dniu na nogach. Na ukąszenie — kropla punktowo (to jeden z nielicznych olejków, które można w tej sytuacji nałożyć bezpośrednio). Po słońcu — kilka kropli w żelu aloesowym, delikatnie na rozgrzaną skórę. Jeśli oparzenie jest rozległe i z pęcherzami, najpierw lekarz, olejek jako wsparcie później.

Mięta pieprzowa (Mentha piperita) — ratunek na chorobę lokomocyjną. Kropla na chusteczkę schowaną pod fotelem samochodowym często zatrzymuje mdłości na krętej górskiej drodze. W upale otrzeźwia i schładza. Ważne zastrzeżenie: mięta nie jest dla dzieci poniżej szóstego roku życia ani dla kobiet w ciąży, i nigdy nie stosujemy jej na twarz dziecka.

Drzewo herbaciane (Melaleuca alternifolia) — antyseptyk, antybakteryjny i antygrzybiczy, jeden z najlepiej przebadanych olejków na świecie. Na drobne skaleczenia i otarcia, ale też do higieny w podróży — kropla na chusteczkę i przecieramy klamki, deskę, uchwyty tam, gdzie czystość bywa wątpliwa. Przy pierwszym użyciu na skórę warto zrobić test na nadgarstku.

Stop Owadom — nasza autorska mieszanka z Instytutu, oparta o recepturę czterech najskuteczniej odstraszających owady olejków, z citronellą na czele. Naturalna alternatywa dla syntetyków — do dyfuzji na tarasie czy w namiocie, a po rozcieńczeniu do spryskiwania odzieży: spodni, skarpet, kurtki. Jedna uczciwa uwaga: to środek naturalny, więc jego skuteczność zależy od częstego stosowania. Aplikację warto powtarzać co godzinę, półtorej.

Geranium różane (Pelargonium graveolens) — na dobry nastrój wieczorem. Worwood opisuje ten olejek pięknie: „zawsze tworzy dobry, szczęśliwy nastrój". Wyrównuje emocje, wycisza po intensywnym dniu, a przy okazji dba o skórę i łagodzi ukąszenia. Wieczorem w dyfuzorze — dwie krople geranium z dwiema kroplami pomarańczy tworzą ciepły, pogodny klimat. Ostrożnie w ciąży i przy chorobach hormonozależnych; jako alternatywę na wieczór polecam ylang-ylang.

A na koniec coś, co zmienia każdą podróż samochodem — Aroma CAR, bezwodny dyfuzor do auta. Mięta na trasie, żeby kierowca był skupiony. Lawenda, żeby dzieci na tylnym siedzeniu były spokojniejsze. Cytrusy, kiedy dopada zmęczenie za kierownicą. Cała podróż pachnie dokładnie tak, jak w danym momencie potrzebujesz.

Pięć olejków i jeden dyfuzor. Mieszczą się w kosmetyczce, a potrafią uratować niejeden wakacyjny dzień.
Wszystko — z pełną dokumentacją każdego produktu — znajdziesz w naszym sklepie Instytutu Aromaterapii